Portal
Mała Psychologia

Sceptyczna partyzantka - wywiad z Susan Gerbic

English version 

Wstęp:

Mała Psychologia miała zaszczyt współorganizować 17 Europejski Kongres Sceptyków, który miał miejsce we Wrocławiu między 22 a 24 września 2017. Święto europejskich (i nie tylko!) sceptyków okazało się wielkim sukcesem i było wspaniała okazją dla części naszej redakcji (ze mną włącznie) do wysłuchania i poznania sław krytycznego myślenia. Pragnąc podarować Wam, drodzy czytelnicy, choćby namiastkę tamtych chwil, przygotowaliśmy coś wyjątkowego. Specjalnie dla was poprosiliśmy kilkoro z naszych nowych przyjaciół w walce z pseudonauką o krótkie wywiady.

Na pierwszy ogień wzięliśmy Susan Gerbic. 

Susan jest od wielu lat aktywistką na rzecz sceptycyzmu któremu poświęciła dużą część swojego życia. Obecnie jest najbardziej kojarzona z grupą Guerrilla Skepticism on Wikipedia („Sceptyczna Partyzanka na Wikipedii”), której działalność ma na celu korekcję stron Wikipedii, uzupełnianie brakujących źródeł i usuwanie stron i twierdzeń niepopartych rzetelnymi źródłami. Fundamentalnym celem partyzantów Wikipedii jest zapewnienie światu dostępu do darmowego i możliwe najbardziej rzetelnego źródła informacji, jakim może być Wikipedia. Walczą oni w ten sposób z wszelkiej maści szarlatanami, jak i promują tych, o których świat zdawał się zapomnieć (na Kongresie Susan przedstawiła choćby mało znaną postać Stanley’a Plotkina, któremu zawdzięcza życie niezliczona liczba ludzkich istnień pl.wikipedia.orgwikiStanley_Plotkin). Dzięki Susan i jej partyzantce możemy spać spokojniej, wiedząc że istnieje aktywna opozycja wobec antyszczepionkowców i innych, podobnie niebezpiecznych grup.

Nie przedłużając zatem, przedstawiam Wam krótki wywiad z Susan Gerbic w ramach inspiracji. Jeśli pragniecie bowiem, podobnie jak my, czynić świat bardziej świadomym, racjonalnym i promować naukową metodę w dosięganiu prawdy – zawsze się znajdzie sposób by dołożyć swoje 3 grosze.

MP: Czy masz jakieś rady odnośnie tego, jak ocenić że dane źródło jest wiarygodne?

Susan: Nie możemy wiedzieć wszystkiego, więc jesteśmy zmuszeni polegać na konsensusie ekspertów w danej dziedzinie naukowej. Gdy lata temu ktoś powiedział mi o zmianie klimatycznej, nie wiedziałam co o tym myśleć, a Wikipedia i inne internetowe źródła nie zawsze były rzetelne. Z czasem, większość naukowców opublikowała swoje obserwacje i gdy nie było już wątpliwości odnośnie konkluzji świata Nauki, musiałam się dostosować. Do tego momentu, w związku z tym że sama nie jestem naukowcem, musiałam pozostawać otwarta na zmianę zdania. Ważnym jest aby nie szukać naszych własnych „dowodów” gdy nie mamy kompetencji aby je właściwie ocenić. Możemy natrafić na niepopularne teorie, a w chwili gdy nasz umysł się nastawi na gotową odpowiedź, możemy mieć spore kłopoty ze zmianą opinii wraz z pojawieniem się nowych dowodów [tzw. Efekt Potwierdzenia – przyp. autora]

W Wikipedii jesteśmy zmuszeni odwoływać się do rzetelnych źródeł, co zwykle oznacza serwisy które posiadają edytora, nadzór i cieszą się dobrą opinią. Wikipedia przedstawia choćby kilka stron które są uznane ze nierzetelne i nie można się na nie powoływać, takie jak Daily Mail, Breitbart i kilka innych. Były ostatnio sytuacje gdy różne agencje medialne dały się złapać na jakiś nonsens i kiepskie dziennikarstwo – kanał History właśnie zrobił dokument na podstawie zdjęcia, które rzekomo miało przedstawiać Amelię Earhart i które okazało się fałszywką. Magazyn Rolling Stone opublikował artykuł o kobiecie zgwałconej na kampusie jednego z amerykańskich koledży, które również zostało sfabrykowane, a władzom koledżu udało się wygrać z autorem w sądzie. Tym samym, jeśli ktoś chciałby użyć magazynu Rolling Stones lub kanału History jako źródeł na Wikipedii, mogłoby się to okazać nie lada wyzwaniem.

A więc czasopisma, media i im podobne muszą uważać na to co publikują, bowiem jeśli wyjdzie na jaw iż są oparte na fałszu i nie wykazują się etyką dziennikarską, mogą narazić się na ośmieszenie, będąc umieszczonym na „czarnej liście” nierzetelnych źródeł.

MP: Co Twoim zdaniem powinni zrobić nasi czytelnicy gdy podejrzewają że jakiś autorytet (członka rodziny, współpracownika, nauczyciela czy wykładowcę) o mówienie nieprawdy?

Susan: To zależy od tematu, ilości dostępnego czasu i jak dobrze znamy daną osobę. Jeśli nie wyrządzi im to krzywdy i macie czas, spróbujcie podejść do dyskusji od inne strony. Powiedzmy że ktoś twierdzi że Ziemia jest płaska – jeśli zaczniemy się nabijać i ich, nigdy nas nie posłuchają. Najlepiej powiedzieć coś w stylu „To ciekawe, dlaczego tak uważasz” i naprawdę wysłuchać ich odpowiedzi. Następnie przedstawić kilka drobnych sugestii, może dopytać o inne planety, satelity i tym podobne, nigdy nie dając im się poczuć głupimi. Musisz pozwolić im zachować twarz i by sami poszukali więcej informacji (najpewniej na Wikipedii), po czym wrócili do ciebie oświadczając że poczytali trochę więcej i zmienili zdanie lub chociaż że zaczynają wątpić w pierwotne stanowisko. Najlepiej utrzymać otwartą komunikację i nie być chamem. W innym wypadku nie będą słuchać i nie zmienią przekonań.

Jeśli okażecie dobre serce, to gdy będą mieć trudniejsze pytania lub zaczną wpadać w sidła bardziej niebezpiecznych pomysłów (jak ruch antyszczepionkowy), to jest większa szansa że was wysłuchają lub nawet będą chcieli zasięgnąć waszej rady.

Jeśli z kolei ktoś stoi przed bardziej niebezpiecznymi decyzjami, jak choćby niechęć do przyjęcia chemioterapii mimo zaleceń onkologa i w jej miejsce chcą zdecydować się na jakieś naturalne metody, jak spanie pod gołym niebem na mchowym łożu w czasie pełni księżyca, to wtedy powinniśmy być bardziej stanowczy. Nadal próbujemy nie być chamscy – niezbędne mogą okazać się negocjacje. Może zasugerujcie że będziecie z nimi chodzić zarówno na chemioterapię jak i spać w świetle księżyca. Czasami humor działa lepiej niż mocne słowa.

Inną z moich ulubionych taktyk jest próba dyskusji z taką osobą na temat jakiegoś innego irracjonalnego wierzenia co do którego jesteśmy zgodni, jak choćby to że Wielka Stopa jest fikcją. Spróbujcie najpierw tak, porozmawiajcie o tym dlaczego inni ludzie wierzą w Wielką Stopę, w oparciu o jakie dowody.  Dlaczego wciąż w nią wierzą, choć jest tak mało dowodów, co by mogło zmienić ich zdanie W takiej sytuacji nie atakujecie, a szukacie wspólnego gruntu. Często osoby sceptyczne nie mówią tym samym językiem co osoby wierzące w różne zjawiska paranormalne i konspiracje. Słowo „dowody” oznacza co innego dla obu tych grup. Najpierw musicie zdefiniować te słowa, a jest o to o wiele łatwiej gdy rozmawiacie na temat co do którego jesteście zgodni.

MP: Co rozumiesz pod pojęciem “pozytywny sceptycyzm”?

Susan: Lubię myśleć o pozytywnym sceptycyzmie jak o ochronie konsumentów. Musimy być pewnie że elektryk którego chcemy zatrudnić do wymiany założenia instalacji elektrycznej naprawdę zna się na swojej pracy. Nie chcemy zatrudnić niewłaściwej osoby, wydać mnóstwo pieniędzy, a następnie by spłonął nam dom. W ten sam sposób powinniśmy upewnić się, że osoba którą chcemy zatrudnić do kontaktu z naszą zmarłą babcią rzeczywiście potrafi rozmawiać ze zmarłymi. Chodzi najzwyklej o to, by uzyskać możliwie najwięcej za swoje ciężko zarobione pieniądze – spójrzcie na to w ten sposób. Jeśli tak to przedstawicie innym, czasami łatwiej „złapią” o co chodzi. Oczywiście jeśli chcecie znaleźć „prawdziwe” medium, musicie najpierw zdecydować jak się upewnicie że nie macie do czynienia z oszustem. Tak właśnie postąpił Houdini, chcąc porozmawiać ze swoją zmarłą matką, próbował i próbował, opracowywał testy które miały dowieźć prawdziwości danego medium. Nigdy jednak nie znalazł autentycznego medium i koniec końców odkrył że nie ma czego szukać – stosowali oni te same, stare sztuczki.

MP: Czy jest jakiś mit psychologiczny którzy często napotykasz w swojej pracy lub życiu codziennym?

Susan: Hmmm, to trudne pytanie. Przez 34 lata byłam fotografką portretową, głównie fotografowałam dzieci poniżej 5 lat. Mieszkam w Salinas, w stanie Kalifornia i tutejsza społeczność jest w połowie meksykańska. Kiedyś w pracy widywałam mnóstwo niemowląt którym rodzice zakładali czerwone bransoletki, czasami jeszcze przyozdobione koralikiem. Powiedziano mi że służyły one ochronie przed „złym okiem”, zanim dzieci zostaną ochrzczone. To było głupie, ale byłam w pracy, nie mogłam nic powiedzieć. Zwykle robiła to pierwsza generacja przyjezdnych imigrantów, lub tacy którzy dopiero się przenieśli. Gdy rodzina żyła w USA już jakiś czas, bransoletki pojawiały się coraz rzadziej. Pamiętam jedną kobietę która była już mocno amerykańska - przyprowadziła dziecko z taką magiczną bransoletką. Spojrzałam na nią z uśmiechem i spytałam „naprawdę”. Powiedziała że jeśli by ją zdjęła, jej babcia by wpadła w panikę, więc utrzymywała zwyczaj by zachować pokój w domu [a Ty czytelniku co udajesz by uspokoić babcię?  – przyp. autora]

MP: Czy są jakieś minusy w byciu sceptykiem? Czy są jakieś limity Twojego sceptycyzmu?

Susan: Bardzo bym chciała zobaczyć coś paranormalnego i by okazało się to prawdą, to by było niesamowite. Minusem jest to że nie za dobrze radzę sobie z osobami wierzącymi w różne zjawiska i cuda. Na imprezie jeśli nowy sąsiad zacznie opowiadać o swoim znaku zodiaku lub medycynie alternatywnej, to zwykle znajduję wymówkę by dołączyć do innej rozmowy. Uwielbiam ludzi i nie chcę myśleć o nich źle. Nie chcę również wdawać się w kłótnie, więc unikam podobnych sytuacji jeśli nie otrzymam konkretnego pytania. Bywało że kilkoro wyznawców jakieś teorii spiskowej, zabobonu czy tym podobnych, zbierali się razem w grupie przeciwko mnie, wiedząc że jestem ateistką, zaczynają się wtedy emocjonować i stawiać mi wyzwania. Bywało nieciekawie. Nie zdarza się to już często, bo jestem o wiele bardziej przygotowana niż byłaby za młodu i wiem jak lepiej bronić i wydostawać z podobnych dyskusji. Powiedzmy że nie każdy może się ze mną dobrze bawić.

A granice sceptycyzmu? Tak, bywa że daję się nabrać na reklamę i świetnym sprzedawcom. Nie mam ogromnej wiedzy o Nauce i medycynie, więc możliwe że dam się złapać na coś brzmiącego rozsądnie, jeśli powie to lekarz.

MP: Czy bywa że jesteś atakowana przez tych, którzy odrzucają owoce nauki?

Susan: Nie, zwykle unikam ataków jak wcześniej wspominałam. Nie wdaję się w żadną polemikę na Facebooku, znacznie lepiej być skupioną na Wikipedii i brnąć naprzód.

Miałam kilka dyskusji z ludźmi piszącymi do mnie o mediach (nazywamy ich „wampirami żałoby”, mowa o tej odmianie, którzy twierdzą że mogą odnaleźć zaginione ciało lub rozmawiać ze zmarłymi, nie tych którzy czytają z kart tarota) i staram się nie rozmawiać z nimi na temat szczegółów. Staram się zamiast tego porozmawiać z nimi o czymś bardzo prostym, jakimś prostym twierdzeniu, może o czymś czego medium nie powiedziało. Dla przykładu jedna kobieta powiedziała że jedno medium było przekonane że została przewidziana śmierć, a ja to zweryfikowałam odsłuchując nagrania i odkryłam że stało się zupełnie coś innego [szczegóły inwestygacji Susan w języku angielskim - przyp. autora]

Jakieś słowa inspiracji dla studentów psychologii pragnących oprzeć swoją karierę na metodach popartych dowodami naukowymi?

Susan: Czytajcie, Czytajcie, Czytajcie!

James Randi, Ben Radford, Richard Wiseman, Joe Nickell, Mark Edward, Carl Sagan i najpewniej wielu innych. Ci ludzie tłumaczą to wszystko o wiele lepiej niż większość – musicie zrozumieć czego dokonano do tej pory i dlaczego sceptycy myślą tak jak myślą.  

Grzegorz Ciężak

Udostępnij

BIULETYN INFORMACYJNY