Konrad Piotrowski – o popularyzacji nauki i badaniach

DR KONRAD PIOTROWSKI

psycholog rozwoju, zainteresowany przede wszystkim okresem dorastania i wczesnej dorosłości. Adiunkt w Katedrze Psychologii Ogólnej i Historii Psychologii Uniwersytetu SWPS w Poznaniu.

W swojej pracy naukowej zajmuje się rozwojem tożsamości, czyli procesem poszukiwania odpowiedzi na jedno z najważniejszych pytań jakie w trakcie swojego życia zadaje sobie człowiek: Kim jestem? W ostatnich latach badał jaki związek z budowaniem tożsamości ma niepełnosprawność oraz rodzaj szkoły do której chodzi nastolatek. Aktualnie interesuje się tym, od czego zależy to, czy rodzice silnie identyfikują się z rolą rodzica czy też nie. Zgłębia również problematykę perfekcjonizmu, w tym jak perfekcjonizm wpływa na sposób poszukiwania własnej tożsamości.

Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Rozwoju Człowieka oraz European Association for Developmental Psychology, uczestnikiem wielu konferencji naukowych i popularnonaukowych oraz autorem prac naukowych z zakresu psychologii rozwoju człowieka w okresie dorastania i dorosłości, publikowanych w polskich i zagranicznych czasopismach naukowych.

Researchgate: https://www.researchgate.net/profile/Konrad_Piotrowski/contributions

JEST PAN ZWOLENNIKIEM ROBIENIA BADAŃ ZA POMOCĄ INTERNETU.
SKĄD U PANA TAK DUŻY ENTUZJAZM DO TEJ METODY ZBIERANIA DANYCH?

W gruncie rzeczy to nie nazwałbym siebie entuzjastą akurat tej formy prowadzenia badań. Jestem raczej entuzjastą badań dobrze przeprowadzonych i gdyby prowadzenie badań z wykorzystaniem Internetu miało się negatywnie odbijać na uzyskanych wynikach to z pewnością ani ja, ani ogromna rzesza naukowców byśmy ich nie prowadzili. Zdarzało mi się porównywać w moich badaniach wyniki uzyskane za pomocą wersji papier-ołówek oraz wersji elektronicznej narzędzi pomiarowych i nie zdarzyło się, aby między tymi formami pomiaru występowały różnice na tyle istotne, aby mogło to mieć wpływ na rezultaty badania. W ostatnich latach przeprowadzono zresztą co najmniej kilka badań nad porównywalnością wyników uzyskanych za pomocą wersji elektronicznych i papierowych, a ich wyniki prowadzą do wniosku, że w tym akurat przypadku sposób realizacji pomiaru nie wywiera istotnego wpływu na wyniki.

JAKICH DOBRYCH PRAKTYK POWINIEN PRZESTRZEGAĆ KAŻDY BADACZ PROWADZĄCY BADANIA PSYCHOLOGICZNE W INTERNECIE?

Prowadząc badania z wykorzystaniem Internetu, należy przestrzegać tych samych zasad co w przypadku badania realizowanego twarzą-w-twarz. Jeśli jest coś specyficznego, o czym należy pamiętać, to to, że osoba która odpowiada na pytania kwestionariusza przed komputerem, a nie przebywając w jednym pomieszczeniu z badaczem, nie ma możliwości zadawania pytań, dlatego konieczne jest dostarczenie jej wyczerpujących informacji.

CZEGO NIE ROBIĆ PROWADZĄC BADANIA W INTERNECIE?

Czasami widuję badania w których badacz wymusza na badanym odpowiedź na wszystkie pytania. W takim badaniu nie da się „przejść dalej”, do kolejnych stron, jeśli nie odpowie się na wszystkie pytania danego kwestionariusza. Uważam takie działania za nietyczne i nigdy nie pozwalam na to moim studentom, którzy realizują badania do prac magisterskich. Skoro w wersji papier-ołówek ktoś może pominąć jakąś pozycję i nie udzielać odpowiedzi, to tak samo musi być w przypadku badania on-line. Uważam, że te same zasady należy aplikować w obu przypadkach. W Internecie nie należy robić tych samych rzeczy, których nie robimy też w badaniach papier-ołówek.

CO DLA PANA OZNACZA SFORMUŁOWANIE UPRAWIAĆ NAUKĘ?

Kiedy myślę o uprawianiu nauki, to jako pierwsze pojawiają się w moim umyśle skojarzenia z pewnym rodzajem misji, gdyż naukę i naukowców postrzegam jako tych których rolą jest posuwanie naszej cywilizacji do przodu, przekraczanie granic, sprawianie, że świat po odkryciu czegoś będzie lepszy niż przed. Natomiast na poziomie bardziej konkretnym, uprawianie nauki widzę jako składające się z dwóch głównym komponentów. Po pierwsze, uprawianie nauki to uczenie się, studiowanie. Naukowiec musi śledzić to co dzieje się w jego dziedzinie, wiedzieć jaki jest współczesny stan wiedzy na jakiś temat. Musi więc nieustannie się kształcić. Kiedy już naukowiec wie jaki jest stan wiedzy, to pojawia się drugi komponent uprawiania nauki, a więc refleksja nad tym co jeszcze powinniśmy wiedzieć, aby ten aktualny stan wiedzy posunąć do przodu. Od tego pytania zaczyna się badanie naukowe, które jest sednem uprawiania nauki. Dobry naukowiec to taki, który nieustannie porusza się na tych dwóch wymiarach, biernego odbiorcy-czytelnika oraz kreatywnego twórcy-badacza. Sprawne poruszanie się na tych dwóch wymiarach prowadzi do postępu naukowego, czyli celu pracy naukowca.

JAKI JEST PANA ZDANIEM POZIOM POPULARYZOWANIA PSYCHOLOGII W POLSCE?

Trudno mi powiedzieć, nie śledzę tego systematycznie. Uczelnia na której pracuję popularyzuje wiedzę psychologiczną na wiele sposobów i uważam, że robimy to bardzo dobrze. W każdej chwili można skorzystać ze stron Strefy Psyche i wysłuchać dziesiątek wykładów ekspertów w swoich dziedzinach. Pewnie można by zgodzić się co do tego, że zawsze warto robić tego więcej, zachęcać większą liczbę naukowców do pisania artykułów popularno-naukowych albo udzielania wywiadów lub wygłaszania wykładów, które zostaną gdzieś opublikowane. Ale akurat w tym przypadku wydaje mi się, że obserwuje się spory progres. Inną sprawą jest popularyzowanie „wiedzy” psychologicznej przez osoby które takiej wiedzy w rzeczywistości nie posiadają. Rozwój mediów elektronicznych każdemu zapewnił dziś możliwość zabierania głosu oraz „edukowania” odbiorców. Wiadomo, że jeśli przekaz wygląda na rzetelny, to osoby które nie dysponują wystarczającą wiedzą nie będą w stanie rzeczywiście ocenić jego wartości. A skoro tak, to do przestrzeni publicznej mogą trafiać najróżniejsze informacje, czasami nie mające żadnego potwierdzenia w wynikach badań, ale za to dobrze brzmiące. W tym jednak przypadku, rozwiązanie jest chyba tylko jedno, trzeba uczyć ludzi skąd czerpać rzetelne informacje. Nie jest to jednak problem nowy, od zarania dziejów wiedzą naukową posługiwali się nieliczni. W porównaniu do minionych wieków i tak jest nieźle.

INTERNET W OBECNYCH CZASACH TO ŚWIETNE MIEJSCE TAKŻE DO POPULARYZACJI PSYCHOLOGII. ALE JAK TO ROBIĆ PANA ZDANIEM DOBRZE?

Biorąc pod uwagę poziom czytelnictwa w naszym kraju, to wydaje mi się, że popularyzacja wiedzy naukowej w formie pisanej, za pośrednictwem blogów albo portali, musi trafiać do bardzo wąskiej grupy osób. Podejrzewam, że w skali naszego kraju, jednego z najludniejszych w Europie, jest to grupa kilkunastu, może kilkudziesięciu tysięcy osób. I dla nich warto pisać. Podejrzewam, że coraz trudniej jest jednak trafić do szerokiego grona odbiorców pisząc coś. Media przyzwyczajają nas do krótkich przekazów, szybkiej informacji, treści atrakcyjnych wizualnie. Sądzę, że to jest teraz obszar który powinna zagospodarować nauka. Musimy się nauczyć jak podawać rzetelną wiedzę w sposób, który trafi do ludzi niezainteresowanych czytaniem kilkustronicowego opracowania. Można się oczywiście oburzyć i obrazić na to jak wygląda współczesny świat oraz zamknąć w bibliotece tworząc pisma dla wąskiej grupy (osobiście, to jest mi to bliskie), ale wtedy sprawimy, że wiedza naukowa zostanie za murami uniwersytetu, a przeciętnego człowieka będą edukować znachorzy, wróżki i celebryci, którzy do perfekcji opanowali przekazywanie informacji prostych, łatwo przyswajalnych, dających krótkie i proste odpowiedzi na złożone problemy.

CZY ABY BYĆ DOBRYM POPULARYZATOREM NAUKI WYSTARCZY BYĆ SPECJALISTĄ W SWOJEJ DZIEDZINIE?

Ponieważ popularyzacja nauki oznacza zazwyczaj opowiadanie o efektach pracy naukowców osobom, które nie zajmują się tym na co dzień, to pewnie nie wystarczy być po prostu specjalistą w jakiejś dziedzinie, ale trzeba też umieć opowiedzieć o czymś w sposób zrozumiały i ciekawy. Sądzę, że to wszystkie wymagane kompetencje. Jeśli ktoś się na czymś dobrze zna i potrafi o tym opowiadać, to jedyne czego jeszcze potrzeba to dać temu komuś mikrofon. Co do pokory naukowej, to jest ona potrzebna zawsze, niezależnie od tego czy chce się coś popularyzować wśród laików czy opowiadać o czymś na naukowym seminarium innym specjalistom. Naukowiec musi ciągle wątpić, ciągle być czegoś niepewnym, ciągle czegoś szukać. Naukowiec pewny swego może stracić z oczu dane przeczące jego przekonaniom. I dotyczy to tak tych którzy popularyzują, jak i tych którzy tego nie robią.

NA JAKIE PUŁAPKI NALEŻY ZWRACAĆ UWAGĘ CZYTAJĄC ARTYKUŁY POPULARYZATORSKIE Z ZAKRESU PSYCHOLOGII?

Tworzenie zasobów wiedzy naukowej od kilkuset lat odbywa się grupowo. Mam tu na myśli przede wszystkim system peer review, jako mechanizm zapewniający kontrolę oraz wystarczająco wysoki poziom informacji przekazywanych do publicznej wiadomości. Oczywiście, że recenzowanie prac przez innych specjalistów nie zawsze pozwala na uniknięcie błędów, ale wydaje mi się, że jeszcze długo nie uda nam się wymyślić nic lepszego. Sięgając po artykuł opublikowany w dobrym czasopiśmie możemy ufać, że to co właśnie czytamy przeszło przez system kontroli i prezentuje wartościowy materiał. Sięgając po prace popularno-naukowe także musimy zwracać uwagę na proces powstawania tego opracowania. Czy autor tej pracy jest specjalistą w danej dziedzinie i opisuje po prostu to czym na co dzień się zajmuje i na czym się dobrze zna? Jeśli nie, to w jaki sposób ten artykuł powstał? Czy autor przedstawia w nim własny punkt widzenia na jakąś kwestię czy może oparł się na jakichś współczesnych pracach na ten temat. Zanim uwierzymy w coś co zostało napisane, warto zadać kilka takich pytań i poszukać odpowiedzi. Dzięki temu będziemy mogli choć zwiększyć prawdopodobieństwo, że uda nam się odsiać artykuły wartościowe od pozostałych.

Jedną z pierwszych rzeczy jaką nawykowo robię, jest zerknięcie najpierw na bibliografię danej pracy. Czasami zdarza się, że w ogóle jej nie ma. W takiej sytuacji warto mieć się na baczności. Przekazywanie wiedzy to system naczyń połączonych, ktoś tworzy wiedzę prowadząc badania, ktoś inny zapoznaje się z tą wiedzą i przekazuje ją dalej. Zawsze trzeba się upewnić, czy aby na pewno ten przekazujący wiedzę oparł się na zaufanych źródłach. Zmorą współczesnych przekazów medialnych jest opisywanie konkretnych, pojedynczych badań i stwierdzanie, że oto coś właśnie zostało udowodnione. Otóż w naukach społecznych udowodnienie czegoś jest mało prawdopodobne, poszczególne badania mogą najwyżej zwiększać prawdopodobieństwo, że coś jest prawdziwe.

To przywiązywanie się do pojedynczych badań sprawia, że dziś ktoś kto chce wpływać na opinię społeczną zaczyna od znalezienia badań które potwierdzają jego zdanie. Oczywiście ignorując przy tym wszystkie inne. No i efektem tego są absurdalne twierdzenia osób które twierdzą, że badania wskazują, że Ziemia jest płaska, bo ktoś zmierzył krzywiznę na powierzchni jeziora i „tak mu wyszło” albo że obserwowane obecnie zmiany klimatyczne nie są prawdziwe, bo ktoś w jakimś artykule tak stwierdził. Tworzenie wiedzy to zbiorowy wysiłek naukowców z całego świata i muszą o tym pamiętać osoby chcące popularyzować wiedzę. Istnieje różnica między popularyzowaniem wiedzy naukowej, a popularyzowaniem wiedzy o jakimś badaniu naukowym.

ROZMAWIAŁA

Anna Wadelska-Kaczmarek

Anna Wadelska-Kaczmarek

Studentka psychologii klinicznej na Uniwersytecie SWPS Poznań. Interesuje się psychologią społeczną i psychologią zdrowia. Oddana nurtowi poznawczo-behawioralnemu.

2018-11-29T10:24:28+00:00

Zostaw komentarz

Wykorzystujemy pliki cookies w celu prawidłowego działania strony oraz korzystania z narzędzi analitycznych. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Ok